Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




O ty, anielski mój Zmarły!
Gwiazdy zgaszone przedwcześnie,
Oczy się twoje zawarły,
A takiś cudny, jak we śnie!...
- Narzekam, który boleśnie
Uczciłem zimne twe zwłoki -

(Nieznanej otchłani mroki
Rzucają śmierci kagańce...)

O losy, losy! Wybrańce
Życia ludzkiego odchodzą
Niby widmowi wędrowce,
A nim się inni narodzą,
Pełne już będą grobowce!...


O wy, wyniosłe, granitowe wieże,
Pchnijcie w wszechświaty swe jasne pacierze,
Gdy noc w popłochu!

o wy się wznoście, niezdobyte góry,
Co hełmem macie pierwotne lazury,
Zaraniem lśniące!

*
* *

I usłyszałem modlitwy spiżowe,
I oto kłonię ku ziemi mą głowę
I duch mój w prochu...

A potem wstanę i pójdę na szczyty,
Abym się rzucił na święte błękity
I chwytał słońce!

*
* *

Huczcie, o dzwony! uderzcie w me serce,
Aby swym biciem raziło bluźnierce
I niedowiarki!

Huczcie, o dzwony! niechaj moje żyły
Toczą purpury! niechaj krwi mej bryły
Zaszumią, wrzące!

Huczcie, o dzwony, potężne modlitwy,
Abym nie runął z mej górnej gonitwy,
Jak kamień szparki...

Huczcie, o dzwony, jednym wielkim chórem,
Abym odziany świetlanym lazurem,
W pięści miał słońce!


Odjechał, a po sobie zostawił wspomnienie
Przykre - gadów ochydnych pełzające ślady.
Bliscy powiedzą o nim trwożnie: Był on blady,
A w jego głowie drzewo zła miało korzenie.

Nikt go nie mógł ukochać: mętne tajemnice
Szumiały w jego serca purpurowej jamie...
Na swym czole miał głuche, kainowe znamie,
A jego oczy smętne były jak księżyce...

Zwykle milczał; lecz kiedy mówił, spod kurzawy
Ciemnych pojęć, słuch łowił, przerażon do głębi,
Namiętny, w ciężkiej ciszy, ostry krzyk jastrzębi
A wzrok dojrzał lecący puch z gołębic, krwawy...

Wszyscy odeń stronili, nie mając ochoty
Być w kręgach jego myśli: więc w kącie komnaty
Sam jeden ze swym cieniem, dziwne poematy
Układał, pisząc węglem smutku i zgryzoty...

Z domu wychodził rzadko - o słońca zachodzie -
I w parku szedł, wśród kwiatów, pełen zimnej pychy;
A rzędy drzew w alejach mruczały jak mnichy
Egzorcyzmy, zgadując, że Złośnik w ogrodzie...

Noce miał niespokojne; szeptał: "O Sezami
Dusz naszych, odsłoń skarbów twych złote kobierce!..."
A potem krzyczał, raniąc jakieś Dobre Serce,
I wielkie groby kopał, i łkał nad grobami...

Odjechał gdzieś daleko, na losy tułacze:
Szczerą uczuli ulgę wszyscy z tej rozłąki,
Otwarto śpiesznie okna, powiał podmuch z łąki,
I zmiótł ostałe po nim grzech i rozpacze...

Przed odjazdem napisał: "Żegnam! Za mą trumną
Nikt z was pewnie nie pójdzie?...Żyłem wedle skruchy,
I tam kędy się pietrzą Wielkich Gór łańcuchy,
Duch mój zapłonie świętą ognistą kolumną!"...