Miłość pragnę miłować, skorom nie przeklęty,
Owa kochanka z lilią, co zna Ogród święty.

Dusza moja, pragnieniem tym uszczęśliwiona,
Jest śpiewem gwiazdy, który o zachodzie kona.

Chcę kochać lilię wiary miłością przeczystą,
Lilię, wśród cierni Krzyża drżącą, promienistą!

Bo me ziemskie miłości, tak rozdzierające
Piły już z wszystkich kwiatów rosnących pod słońcem.


Oto co rozkazuje głosić mistrz mój Słowo
(Niech będzie pochwalone!): O Dusze - Mówiące!
Kierujcie tęsknot waszych lot na Święte Słońce:
Ono Pańskiego z wami Przymierza odnową.

Czyż na to nas rzuciła w światłość przedwiekową
Dłoń Mocy, której godła na niebie są lśniące,
Abyście legły jako kamienie milczące,
Strącone z gmachów życia w przepaść bezechową?

O, wstać z hejnałem siły! Rozedrzeć te krepy
Waszych żałobnych nocy! W ogród zmienić stepy,
Niechaj na piaskach płoną Gorejące Krzaki!

Albowiem czas już bliski i zjawią się znaki,
I biada słabym! Rywal stłucze im w czerepy
Czaszki i w nich zasieje kwiaty swe - robaki!