Im częściej człowiek myślą w próżnię życia wchodzi,
Widzi, jak sny spadają w nicości głębiny:
Nic bezmiernej tęsknoty smutku nie łagodzi
I nic nie pociesza stroskanej godziny!

Wiecznie znane już brzegi, niezmienne pejzaże,
Biegi wód zamyślonych, kędy łabędź płynie -
I żadna niespodzianka - wciąż te same twarze,
Nie dające dźwięku nowego godzinie!

I zawsze, z powolnością, podobną do słoty
Płaczącej w dni jesienne - gdzie przedmieścia sine,
Jakiś młyn, miarowymi swych skrzydeł obroty,
Krąży bezustannie i miele godzinę!

(Węglem smutku i zgryzoty - XIV)


Nigdy żadnej ludzkiego żywota godzinie,
Jakie bądź ma - radosne czy posępne lice,
Nie uda się zawładnąć tobą, Paladynie!
Ty sam tylko w wytwornej duszy twej głębinie
Wielką przeznaczeń własnych kryjesz tajemnicę.


z francuskiego przetłumaczył Stanisław Pieńkowski