Dziś, jak i wczoraj, przemknął czas smutnie,
Jałowo, niby pusty wiatr jesienny,
Co wonny ogród obdziera okrutnie.
A stan goryczy ten trwa, wciąż niezmienny,
Od dawien dawna już!... Jestem w żałobie...
I oto piszę wyraz "Bezimienny"
Na progu życia swego, jak na grobie.
(Węglem smutku i zgryzoty - XI)
Pan, mój panie! na świat zjawił się w złocie,
A nade mną głód w dzieciństwie się żalił.
Pan - przebiegły, a ja - w ducha prostocie.
Lecz gdybyśmy nagle nadzy zostali.
Pan za siebie wstydem by się spalił
z francuskiego przetłumaczył Stanisław Pieńkowski
Magiczne blaski i fantasmagorie,
Które w mej duszy palą się od Wschodu,
Tak szarzejące, kiedy mętne norie
Zawsze długim żalem, bez powodu!...
I zdaje mi się, że w zimnej fontannie
Jestem posągiem i tulę w uścisku
Boginię białą - a płacz, bezustannie
Na nas błękitny pada wodotrysku...
I nigdy dość łez, byśmy oboje
Mogli na zawsze zniknąć wśród ich toni!...
I wiecznie z wzrostem fal nowych łez zdroje
Płyną podlewać krwawy gaj Ironii...
(Węglem smutku i zgryzoty - IV)