Czy blisko będziesz przy mnie, czy daleko,
Nie zmieni to w radość smutku mych dni:
W oczach twych bladą przymkniętych powieką,
Już położyłem umarłe swe sny.

Już pożegnałem się z twoimi usty,
A z rąk twych powiał już rozłączeń znak:
Cóż stąd, że serce, czując wszechświat pusty,
Drgnęło kurczowo, jak zraniony ptak?

Ty wiesz, kto jestem; ja - poznałem ciebie;
Oto przed nami łachman zdjętych mask:
gardła ściśnięte są, jak na pogrzebie...
Oh! jaka próżnia! jaki nędzny blask!

Gwiazdy padają, martwe, w głąb chaosu,
Widzę miłości zwłoki pełne plam -
I łkają płaczki-żałobnice losu,
Żeś tak samotna ty, że ja - tak sam!...

(Węglem smutku i zgryzoty - IX)


A przede wszystkim ty, więcej pokory
W sobie na przyszłość miej. Nie bądź tak skory
Do wykrzykników: Słońce! Szczyty! Lazury!
Bo jeśli orłów mieszkaniem są góry,
To wiedz, że także są miejscem żałoby,
Na którym ludów rzesza stawia - groby...

(A gdyby ojciec twój miał tam swą trumnę,
Czybyś ty często szedł na wichry dumne?)

Patrz się na jezior spokojne zwierciadło:
Anielsko wierne odbija widziadło
Wysokich światów, a tak pełne ciszy,
Iż dusza twoja wyraźnie usłyszy,
Jak cicho szepczą, śląc wonne ofiary,
Śnieżystej lilii kwiat i nenufary...