A oto teraz, na rozłączeń brzegu,
Żywot goryczy w samotności wiodę:
Dni moje nikną - spojrzyj:
Płatki sniegu padają w wodę...

(Węglem smutku i zgryzoty X)


Słów mych uderzę w was słonecznym grotem
I śpiewać będę z anielskim wzruszeniem:
Cieszmy się! Dusza jest wewnątrz Płomieniem,
A zewnątrz - Lotem!